Adoracja

—-.–.–
  • Złożenie Aktu ofiarowania się Miłości Miłosiernej jest czymś bardzo ważnym, ponieważ w ten sposób wyrażamy Bogu naszą wolę. Bez tego Bóg, szanując naszą wolną wolę, nie mógłby zrealizować swoich pragnień wobec nas.
  • Przygotowanie do takiego oddania się Bogu zupełnie przekracza nasze możliwości. Św. Teresa napisała: Czy wiesz, jakie jest jedyne przygotowanie, którego Bóg żąda od ciebie? Otóż, jest nim pokorne poznanie swojej niegodności. A więc, Bóg wymaga od nas tylko jednego – byśmy stając przed Nim w całej prawdzie o naszej duchowej słabości ufali, że to On sam udzieli nam swojej mocy i siły do takiego oddania się Jemu, by mógł On uczynić z nami, co zechce, by mógł okazać nam bezmiar swojej czułości, bo tego chce On najbardziej.
  • W wyniku ofiarowania się Miłości Miłosiernej duszę Teresy zalał ocean łask. Wyznała:
    „Spodobało się Jezusowi wskazać mi jedyną drogę, która wiedzie w sam Boski żar; tą drogą jest zaufanie małego dziecka, które bez obawy zasypia w ramionach swojego Ojca.”
2020.09.21
  • Dusze małe i słabe przyzywają Boże miłosierdzie, bo tym, co zadowala Miłość Miłosierną Boga, jest uniżanie się aż do nicości, aby tę nicość oczyścić z wszelkiej niedoskonałości i przemienić. Św. Teresa mówiła:
    Ta Miłość Miłosierna odnawia mnie w każdym momencie, oczyszcza mnie i nie pozwala na żaden ślad grzechu w moim sercu.
  • Jeżeli oddajemy się Bogu, by umniejszać ból Jego Serca, ranionego ludzką wzgardą, Bóg objawia nam swoją niezwykłą czułość, stąd nasze doświadczenie miłości staje się bardzo silne. To stale pogłębia naszą więź z Nim – i właśnie ta szczególna więź stale nas oczyszcza i przemienia.
  • Każdy, kto pozna, jak bardzo jest miłowany, znienawidzi grzech. Może to w sposób niezwykły przyspieszyć rozwój naszego życia wewnętrznego.
2020.09.14
  • Św. Teresa napisała: Miłość Miłosierna jest powszechnie odrzucana.
    Jezu, oto serca, którym pragniesz Jej udzielić, zwracają się do stworzeń i u nich żebrzą szczęścia i nędznego uczucia, zamiast rzucić się w Twoje ramiona i przyjąć Twoją nieskończoną Miłość…
  • Po złożeniu Aktu Oddania się Miłości Miłosiernej Teresa otrzymała łaskę poznania wielkiej tajemnicy Serca Jezusowego, ranionego wciąż przez tych, którzy zamykają się na Jego miłość.
    Poznała, że Jego wielkim pragnieniem jest znalezienie takich dusz, które chciałyby przyjąć bezmiar miłości i czułości Jego Serca.
  • Św. Teresa coraz pełniej poznawała, że Miłość Miłosierna to podstawowa potrzeba ojcowskiego Serca.
    Bóg pragnie nam przebaczać,
    Bóg pragnie nam pomagać,
    Bóg pragnie napełniać nas sobą,
    ale oczekuje od nas pełnego otwarcia na Jego miłość – jakby usunięcia tamy, jaką przed nią stawiamy.
2020.09.07
  • Tych, którzy chcą iść ku świętości „małą drogą”, św. Teresa od Dzieciątka Jezus zachęca do ofiarowania siebie Miłości Miłosiernej. Na dwa lata przed śmiercią otrzymała ona łaskę głębszego poznania, jak bardzo Bóg pragnie oddać się człowiekowi, jak pragnie okazywać mu bezmiar swojej miłości. To pragnienie oddawania się nam przepełnia Boże Serce jak spiętrzone fale oceanu.
  • Św. Teresa: Pragnąc, aby całe moje życie było aktem doskonałej Miłości, POŚWIĘCAM SIEBIE NA OFIARĘ CAŁOPALNĄ TWOJEJ MIŁOSIERNEJ MIŁOŚCI błagając, byś mnie wyniszczał nieustannie, przelewając w mą duszę strumienie nieskończonej czułości, ukryte w Tobie, bym w ten sposób, o mój Boże, stała się Męczennicą Twej Miłości! […]
  • Św. Teresa: ,,O cokolwiek prosić będziecie Ojca mego w imię moje, da wam”. Jestem więc pewna, że spełnisz moje pragnienia, o mój Boże, że im więcej zamierzasz dać, tym więcej każesz pragnąć. Czuję w mym sercu niezmierzone pragnienia, toteż proszę z ufnością, byś pospieszył zabrać na własność moją duszę.
2020.08.31
  • Wiara to uznanie własnej bezradności, przekonanie, że niczego się nie posiada, że wszystko jest darem. Jest ona oczekiwaniem wszystkiego od Boga. Wiara jest czymś trudnym. Żyć wiarą to rodzić się na nowo, rodzić się do ubóstwa duchowego, do postawy dziecka.
  • Odwrotnością tak rozumianej wiary jest pycha. Człowiek pyszny te wszystkie dary uznaje za coś, co jest jego własne i przypisuje je sobie. Uważa, że wszystko od niego zależy, tak jakby w jego życiu nie było tego nieustającego daru Boga.
  • Dar winien być przyjmowany z takim oderwaniem, byś w każdej chwili potrafił go oddać. Jest to przedziwny paradoks. Jesteśmy obdarzani po to, byśmy przyjmując Boże dary byli gotowi oddawać je z powrotem. Dar zwrócony Bogu powraca do nas zwielokrotniony. Wszystko jest darem: twoja dusza i ciało, żona, mąż, dzieci, to co posiadasz i co robisz – wszystko jest własnością Pana. Czy jesteś gotów oddać każdy z tych darów w każdej chwili?
2020.03.16
  • Chrystus dla was stał się ubogim-ptochosem – napisał św. Paweł do wiernych w Koryncie zachęcając ich do niesienia pomocy ubogim chrześcijanom w Jerozolimie.
    Te słowa mają również głębsze znaczenie duchowe. Chrystus stał się dla nas ubogim, gdyż jako Syn Boży przyjął ograniczoną ludzką kondycję i stał się jednym z nas. Co więcej, przyjął naszą naturę obciążoną skutkami grzechu, aby nas wyzwolić spod jego panowania.
  • Kiedy Jezus przybył nad Jordan, stanął między grzesznikami. Wiele razy zasiadał do posiłku z tymi, których uważano za niegodnych. W końcu zgodził się, żeby skazano Go jak największego oprawcę i ukrzyżowano pomiędzy łotrami. Przez uniżenie Chrystusa moc miłosierdzia zwycięża nawet największe zło. Jeśli mamy w naszym otoczeniu kogoś, o kim sądzimy, że się zupełnie pogubił – nie wątpmy, że Bóg potrafi dotrzeć także do jego serca, a nawet uczynić z niego szczególne narzędzie swego miłosierdzia.
  • Miłosierdzie Boże – napisał św. Jan Paweł II – potrafi sięgnąć aż do ukrytych korzeni naszej nieprawości i dotrzeć do niewidocznego dobra ukrytego w głębi serc.
    Powinniśmy zatem patrzeć z wiarą i nadzieją na duchowych ptochosów, którzy są wokół nas. Kto wie, czy również oni nie staną się kiedyś uprzywilejowanymi narzędziami Matki Bożej w Jej triumfie nad złem?
2020.03.02
  • Gdy patrzymy na Maryję stojącą pod krzyżem i patrzącą na cierpienia swego Syna – możemy zastanawiać się, jakie uczucia dominowały w Jej sercu. Na pewno musiała Ją bardzo boleć niewdzięczność ludzi. Czy jednak serce Maryi skupiało się na roztrząsaniu tego ogromu ludzkiej podłości? – Jej postawa pod krzyżem była daleka od rozpaczy i nienawiści, a pełna wiary i pokoju wśród największych ciemności i bólu.
  • Mamy prawo sądzić, że w sercu Maryi dominowało przekonanie, że Jezus, wypełniając wolę Ojca, ofiarował swe życie dla zbawienia wszystkich ludzi, a szczególnie dla Niej, aby Ją ratować, że to właśnie Ona potrzebuje Jezusowego krzyża, Jego męki i śmierci. Że właśnie dzięki temu krzyżowi była i nadal będzie zachowana od zła. Można powiedzieć, że była bezradną owieczką, która mówi Dobremu Pasterzowi: Ty mnie musisz wziąć na ramiona, musisz mnie nosić i chronić od zła, bo bez Ciebie zginę.
  • Ona nieustannie potrzebowała i przyzywała Bożego miłosierdzia, a Bóg Ją tym miłosierdziem nieustannie napełniał. Św. Jan Paweł II napisał o Maryi, że doświadczyła miłosierdzia najbardziej ze wszystkich ludzi. Dlatego jest Matką Miłosierdzia. Nie tylko przebaczyła oprawcom swego Syna i modliła się za nich, ale Jezus zawierzył Jej wszystkich, za których złożył swoją ofiarę – uczynił Ją szczególnym narzędziem łask wysłużonych na krzyżu. Św. Jan Paweł II powie, że miłosierdzie Boże dociera do nas w najbardziej skuteczny sposób przez serce Matki.
2020.02.24
  • Misjonarki Miłosierdzia, duchowe córki św. Matki Teresy z Kalkuty, zanim wyruszą na ulicę długo trwają na adoracji. Tu jest ukryte źródło ich zapału – Jezus. Świadome, że tak wiele otrzymały z miłosierdzia Bożego, są zdolne pomagać bezinteresownie tym, którzy w oczach innych na to nie zasługują.
  • Również w naszych domach może panować atmosfera zupełnie nie sprzyjająca duchowi służby. Możemy mieć odczucie, że inni nas wykorzystują, nadużywają naszej dobroci, nie doceniają nas albo wręcz nie zauważają naszych starań, nie umieją podziękować. Łatwo wtedy popaść w zniechęcenie. Jednak gdy będziemy służyć bliskim ze względu na Chrystusa, dlatego, że On pierwszy okazał nam miłosierdzie, wtedy wszystko się zmieni. Źródło dobrych pragnień i zapału nigdy w nas nie wyschnie.
  • Śpiewamy w pieśni: Nie umiem dziękować Ci, Panie, bo małe są moje słowa. Zechciej przyjąć moje milczenie i naucz mnie życiem dziękować. Dziękować życiem – to okazywać miłosierdzie ewangelicznym ptochosom. Takiej odpowiedzi na swoje pełne miłości spojrzenie oczekuje od nas Jezus. W tym duchu możemy ofiarować bliźnim zwłaszcza dar przebaczenia. Bracie, ofiaruję ci to, co sam otrzymałem. Bóg mi wszystko przebaczył, więc i ja tobie przebaczam.
2020.02.10
  • Gdy czujemy się osłabieni, gdy nic nas nie nastraja do postawy służby bliźniemu, gdy wręcz mamy wrażenie, że wszystko się nam sprzeciwia – to właśnie wtedy Bóg oczekuje od nas gestu miłości wobec bliźniego. Gdy nie mamy żadnych motywacji, by tę miłość z siebie wykrzesać, pozostaje jedynie wiara: bo Jezus tego chce.
  • Dlaczego Duch Święty w taki sposób nas prowadzi? Gdyż w naszej słabości ma działać Jego moc. „Moc bowiem w słabości się doskonali” (2 Kor 12, 9). Chodzi o moc Bożej miłości, która nieskończenie przerasta naszą naturalną zdolność miłowania, o której czytamy w Księdze proroka Ozeasza: „Miłość wasza podobna do chmur na świtaniu albo do rosy, która prędko znika” (Oz 6, 4).
  • Z pomocą może przyjść nam Maryja. Gdy staniemy przed Nią jak dziecko, gdy pozwolimy Jej wziąć się w ramiona i skryć pod Jej płaszczem, staniemy się posłańcami Bożej miłości. Niemowlę, także wtedy, gdy ma zły humor, gdy płacze a nawet krzyczy – ciągle jest kochane. Im gorzej się czuje, tym bardziej matka się o nie troszczy. Dlatego w każdej, nawet najtrudniejszej sytuacji życiowej mamy prawo do ramion Maryi.
2020.02.03
  • Kim jest owca potrzebująca pasterza? – To owca, która czuje się mała i bezradna. Całą swą postawą niejako mówi pasterzowi: Musisz mnie wziąć na ramiona, musisz mnie ratować. Postawie takiej owcy pasterz nie może się oprzeć, jest w pewien sposób przymuszony, by zatroszczyć się o wszystkie jej sprawy.
  • Jezus, czyniąc cud rozmnożenia chleba, pomnożył niewielkie siły ludzkie tak, że nakarmił wielotysięczny tłum. Dokładnie na tym polega tajemnica naszego zwycięstwa w walce duchowej. Sami potrafimy niewiele, czasem mamy tylko puste ręce. Ale Jezus pragnie, by ofiarować Mu to niewiele w postawie owcy, która wszystkiego od Niego oczekuje i dlatego jest Mu we wszystkim posłuszna. Kiedy oddamy Jezusowi nasze „nic” gotowi do pójścia za Jego głosem, wtedy On będzie działał z mocą, będzie czynił cuda.
  • Owca bezradna może nie czuć się na siłach, by iść za Pasterzem. Może wlec się w ślimaczym tempie, wręcz pełzać. Mimo, że stara się najlepiej jak potrafi, jest ciągle na szarym końcu i nie nadąża za stadem. Jednak podejmuje wysiłek nieustannie i ciągle na nowo próbuje, choć nie widzi owoców ani tego wysiłku, ani swego zawierzenia. Robi to dla Jezusa a nie dla owoców. Jej ufność sprawi, że Bóg będzie działać z mocą, choć przed nią może to pozostawać zakryte.
2019.12.09 adoracja ks. A.Buczel
  • Dziecięctwo duchowe uwalnia nas od analizowania naszego wnętrza. Dobrze wiemy z naszego życia jakąż przeszkodą jest to ciągłe analizowanie siebie. Ileż z powodu tej analizy płynie smutku, załamania, zniechęcenia. Jeżeli chcę zatracić się w zasługach Chrystusa, to w tym momencie przestaję analizować siebie. Jedną z zasad dziecięctwa duchowego jest nie zastanawiać się na jakim etapie życia duchowego jestem teraz. Nie zastanawiać się w którym etapie drogi jestem teraz, w którym mieszkaniu.
  • To jest bardzo pouczające, gdy spojrzymy na Jezusa. On nie mówił apostołom na jakim etapie życia są teraz. A to byli ci wybrani, ci ukochani, ci, których On sam formował. Nigdy im nie powiedział na jakim etapie życia wewnętrznego są. Bo o nie o to chodzi. Chodzi o to, aby być ciągle otwartym na czerpanie z darów Boga. A więc na to zatracenie się w zasługach Jezusa Chrystusa.
  • Zasługi Jezusa są moją własnością, bo zastałem usynowiony, przybrany za dziecko, odkupiony. Zasługi Jezusa spływają na mnie, mam do nich prawo. „Jeżeliś synem, to i dziedzicem”. To zatracenie się w zasługach Jezusa jest naszym dziecięctwem, naszej prostoty, wyrazem wiary w to, że ja naprawdę mam puste ręce, że sam z siebie nic nie mogę.
2019.11.25
  • Św. Jan Paweł II zwraca uwagę na współczesne zagrożenie duchowe – jest to iluzja bezgrzeszności, pogląd, że człowiek nie ma skłonności do zła i niepotrzebna jest walka wewnętrzna. Tymczasem Katechizm uczy że, takie przekonanie jest powodem wielkich błędów.
  • Bóg jest tym, który zasiał w sercach ludzkich dobre nasienie: stworzył wszystko jako dobre. Jednak wkrótce pojawił się nieprzyjaciel, wstrzyknął truciznę grzechu – zasiał chwast. Jego strategia polega na tym, by ukazywać zło jako coś dobrego. Ważne jest, abyśmy w naszym życiu nie mylili tego, co jest chwastem i tego, co jest dobrym zbożem. Żebyśmy nie twierdzili, że to wszystko jedno.
  • Dziś często nadużywa się słowa „tolerancja”, gdy twierdzi się, że każdy ma prawo robić to, co uważa, zgodnie ze swoimi poglądami. Każdy z nas jest wolny i może wybierać, co będzie czynił. Ale w jednej sprawie nie jesteśmy wolni – za jakiś czas przyjdą nieuchronne konsekwencje naszych wyborów – czy tego chcemy, czy nie.
2019.11.18
  • Tajemnicą służby jest zgoda na znikanie.
    Służyć i znikać na sposób ewangeliczny, oznacza robić miejsce dla woli Bożej, pozwolić działać Duchowi Świętemu, by realizowały się Jego zamysły wobec tych, do których nas posyła. Trzeba odstawić na dalszy plan swoje własne, tylko ludzkie oczekiwania oraz niepokój o to, jak ocenią nas inni.
  • Będzie nam łatwiej znikać, jeśli uświadomimy sobie, że jesteśmy narzędziami Boga, że On przez nas działa, wypełnia powierzone nam zadania. Łatwiej o tym pamiętać zapraszając do każdej czynności Maryję. Wtedy w naszym sercu nie będzie niepokoju o to, jak inni będą nas postrzegać, co sobie o nas pomyślą. Sami z siebie jesteśmy tylko naczyniem glinianym, które niewiele może. Ważne jest to, że w tym naczyniu Bóg podaje swoim dzieciom bezcenne dary.
  • Nasza niebieska Matka Maryja wychowuje nas na swój sposób. Mówimy często, że Ona coś robi „za nas”. Ale kiedy tyle razy z Jej woli stajemy wobec trudu, który nas zupełnie przerasta – nie wolno wycofać się. Maryja oczekuje, że zawsze będziemy próbowali, pragnęli i zwracali się do Niej: Ty się tym zajmij. Ona chce, aby nam zależało na tym, co jest Jej i Bożą wolą, byśmy się troszczyli o Jej sprawy czyniąc wszystko, co w naszej mocy – choć możemy niewiele.
2019.11.04
  • Jesteśmy przyzwyczajeni do ofiarowywania sobie nawzajem darów w postaci różnych przedmiotów. Tymczasem w Trójcy Świętej darem jest żywa Osoba Ducha Świętego. Jest On darem Ojca dla Syna i Syna dla Ojca. Pismo święte objawia Boga jako Trójcę Świętą, wspólnotę Osób, które służą sobie wzajemnie.
  • Również w relacjach międzyludzkich największym darem jest ofiarowanie komuś siebie samego. Właśnie w taki sposób Jezus oddaje się nam w Eucharystii. Przyjmujemy Jego samego – całego Syna Bożego z Jego bóstwem i człowieczeństwem. On staje się darem dla nas, a wraz z Nim przychodzi cała Trójca Święta: Bóg Ojciec i Duch Święty.
  • Służba jest drogą do uczestnictwa w życiu Bożym, w wiecznym szczęściu. Życie w niebie jest życiem służby. Jeśli ktoś obrósł w pancerz egoizmu, nie nadaje się do królestwa niebieskiego. Ten, kto zajmuje się tylko sobą, oddala się od źródła życia i miłości, jest nieszczęśliwy. Potrzebuje ognia oczyszczenia, w którym ten pancerz zostanie stopiony.
2019.09.30
  • Z dnia na dzień coraz bardziej poznajemy naszą duchową nędzę. Szczególnie w życiu rodzinnym bardzo szybko otwierają się nam oczy i zaczynamy dostrzegać prawdę – nie tyle tę dotyczącą żony, męża czy dzieci – ale zwłaszcza dotyczącą nas samych. Jest to najtrudniejsze, bo przed prawdą o sobie nie da się uciec. Tego wszystkiego, co nazywa się starym człowiekiem w nas, nie da się zdjąć jak płaszcz i zostawić na wieszaku. Ta rzeczywistość jest obecna w głębi naszego serca. I właśnie tacy jesteśmy nieskończenie kochani. I o taką miłość jesteśmy proszeni, o bezwarunkową miłości bliźniego na wzór Maryi.
  • A jak kocha Maryja? Juan Diego wybierając inną drogę zachował się tak, jakby Ona mu przeszkadzała. Uległ najbardziej podstępnej pokusie: „zrób to sam”, bez Boga, po swojemu – uległ posiewowi nieufności.
    Co uczyniła Maryja? Wyszła mu na spotkanie właśnie w tym miejscu, w którym chciał Ją ominąć. Nie skierowała do niego słów pełnych gniewu czy wyrzutu, ale słowa pełne miłości i troski: Mój mały ukochany synu… Czyż nie jestem przy tobie Ja, twoja Matka?… Rzecz, która cię niepokoi jest niczym. Te słowa otworzyły i przemieniły serce Juana Diego, który zawierzył Jej swoje kłopoty, a także swoją niewierność.
  • Jako duchowe dzieci Maryi jesteśmy wezwani, by na Jej wzór kochać bliźniego, który o nas zapomniał, wzgardził naszą miłością, przyjaźnią i poszedł swoją drogą, a może zniweczył jakieś ważne plany. Jesteśmy wezwani, by jako pierwsi wyjść na spotkanie tego, kogo być może do tej pory uważaliśmy za wroga – aby podać mu rękę i powiedzieć: Zależy mi na tobie, martwię się twoimi problemami, chcę ci pomóc.
2019.09.23
  • Bóg nas zaskakuje, łamie nasze schematy, powoduje załamanie się naszych planów. Z różnych powodów to dopuszcza, a czasem wręcz wywraca nasze plany do góry nogami. Właśnie w takich sytuacjach okazuje się, czy naprawdę jesteśmy, jak Maryja, Jego przyjaciółmi , czy też dotknął nas „posiew nieufności”.
  • Bóg „mówi: zaufaj Mi, nie lękaj się, daj się zadziwić, zostaw siebie i idź za Mną! Czy pozwalam się Bogu zaskoczyć, jak to uczyniła Maryja, czy też zamykam się w moich zabezpieczeniach? Czy mówię: Panie, nie wiem, jak potoczą się moje losy, ale chcę przyjąć Twój plan.
  • Pragnę, żeby na naparstek mojej duszy rozlał się cały ocean Twojej miłości. Uczyń ze mną to, co od wieków zamierzyłeś. Pociągnij mnie, porwij, zafascynuj Twoim planem. Chcę Ci zawsze ufać, nawet jeśli jest inaczej, niż sobie wyobrażałem.
2019.09.16
  • Kiedy Bóg obdarowuje nas łaską przybranego dziecięctwa i powołuje do miłości, często nie wiemy, jak się to zrealizuje. Nie wiemy, przez jakie trudności trzeba będzie nam przejść, ile to będzie kosztować . Może boimy się. A wtedy On nam mówi tak, jak Maryi: Ja się tym wszystkim zajmę, nie lękaj się, to jest Mój plan.
  • Na wzór Maryi odpowiedzmy Mu: Ty, który w swoim Synu oddajesz się mnie, przyjmij moje bezgraniczne zawierzenie się Tobie i uczyń ze mną wszystko, co zamierzasz. Oddaję Ci siebie, swoją wolę, bo wierzę że Twoja wola jest wyrazem niezgłębionej miłości i chcę, byś mógł zrealizować we mnie to, do czego mnie powołujesz.
  • Posłuszeństwo wiary jest w gruncie rzeczy całkowitym oddaniem się Bogu i wyrazem miłości Boga. Bo miłość – to oddanie siebie. Święci mówią o niewoli miłości. Ta niewola jest paradoksalnie pełnią wolności dziecka Bożego.
2019.09.09
    • Na ostatniej wieczerzy Jezus dał Apostołom swoje nowe przykazanie: „abyście się wzajemnie miłowali tak, jak Ja was umiłowałem” (J 13, 34). Te słowa kieruje również do nas: To jest Moje przykazanie, aby ludzie, patrząc na was, mogli zobaczyć w waszym życiu, w waszej postawie tę samą miłość, którą dostrzegali we Mnie.
    • Św. Paweł napisał, że zanim Bóg stworzył świat, zanim powstały góry i oceany, On już o nas myślał. Już wtedy nas wybrał, „abyśmy byli święci i nieskalani przed Jego obliczem” (Ef 1, 4) – czyli żebyśmy byli dokładnie tacy, jak zamierzył, żeby zrealizował się wobec nas cały plan Jego miłości.
    • Oto ja, mały pyłek, staję wobec rzeczywistości, która przerasta wszelkie wyobrażenia, gdy słyszę, że jestem umiłowanym dzieckiem Boga, który mnie oczekuje w swoim królestwie. Jezu, nie wiem jak to zrobisz, ale wierzę, że potrafisz sprawić, by naparstek mej duszy wchłonął ocean Twojej miłości.

——————————
św. Teresa od Dzieciątka Jezus

2019.09.02
    • Każdy moment naszego życia jest przeniknięty Obecnością, która kocha i obdarza. Żyć wiarą to umieć dostrzec tę miłującą nas i ciągle obdarzającą Obecność.
    • Dzięki wierze Chrystus staje się stopniowo światłem, które prześwietla całe życie człowieka, prześwietla świat. Staje się On żywą, czynną Obecnością w życiu swoich uczniów. Każda chwila życia przynosi nam Jego obecność.
    • Czas to Obecność pisana dużą literą – obecność Chrystusa w naszym życiu, osobowa obecność Boga, objawiającego się jako Ten, który czegoś od nas oczekuje i z każdą chwilą czy łatwą, czy trudną, wiąże łaskę.

——————————————————————————-
oprac. na podst. „Rozważania o wierze” rozdz. „Rozpoznanie miłującej obecności”.

2019.04.01
  • Czy Duch Święty obdarza nas po to, by uczynić nas bardziej bogatymi? To przecież nie miałoby sensu, ponieważ bogactwo w duchu nazwane jest w Ewangelii przekleństwem. Jego dar to ogołacanie nas i czynienie jeszcze bardziej ubogimi, byśmy byli bardziej otwarci na Jego moc i na Jego miłość. Dopiero wtedy On sam stanie się darem dla nas, bo będzie mógł zstąpić w tę pustkę naszego ogołocenia i zapełnić ją swoją nieskończoną mocą i miłością.
  • Szczególnie ważnym rodzajem ogołocenia jest ogołocenie nas z fałszywego obrazu samego siebie i uwolnienie od zakłamania. Fundamentalną łaską Ducha Świętego jest łaska pokory. To dzięki niej poznajemy, kim jesteśmy naprawdę, przekonujemy się, że jesteśmy grzesznikami, ludźmi małej wiary.
  • Jeżeli jesteś pewny siebie, jeżeli dotąd nie odkryłeś własnej grzeszności i sam we wszystkim dajesz sobie radę, to właściwie nie potrzebujesz Ducha Świętego. Pokora i wiara, otwierają nas na coraz pełniejsze Jego zstępowanie ku nam i na przyjęcie jako daru Jego samego.
2019.03.18
  • Pogłębienie naszej wiary dokonuje się na drodze ogołacania nas z systemów zabezpieczeń, z tego, co rodzi w nas poczucie siły, mocy, znaczenia. Bóg ogołacając ciebie z własnej mocy i z własnych sił przybliża cię ku sobie, stawia cię w prawdzie i sprawia, że bardziej Go potrzebujesz – a to niezwykła łaska.
  • Święty Jan od Krzyża powie, że Bóg kocha duszę najbardziej, gdy ją ogołaca, bo człowiek może wtedy dojść do pełni wiary. Gdy nie masz oparcia w żadnym systemie zabezpieczeń, wtedy możesz być pociągnięty przez Boga do tego, by tylko na Nim się oprzeć – jedynej skale twojego zbawienia.
  • Łaska ogołocenia to szczególny dar Ducha Świętego, który przed swoim zstąpieniem na człowieka ogołaca go. On jest głównym Budowniczym naszej świętości. To Duch Święty nas ogołaca, to On czyni nas ubogimi. On jest Ojcem ubogich, a więc tym, który obdarza.
2019.03.04
  • Jeżeli Bóg zechce się tobą posłużyć, to na zasadzie twojej słabości. Kiedy próbujesz apostołować w poczuciu siły i mocy, stajesz się antyznakiem. Ludzie nie chcą twojej własnej mocy, ponieważ jest ona dla nich upokarzająca.
  • Pan Bóg, aby uczynić cię znakiem potrzebuje twojej słabości. Gedeon stanął naprzeciw wojskom 450 razy silniejszym. Cała sytuacja była tak absurdalna, jakby Pan Bóg uśmiechając się mówił: Widzisz Gedeonie, chciałeś zwyciężyć dzięki swoim umiejętnościom i sile wojska. Patrz, pozostało ci trzystu ludzi na 135 tys. wroga. Co ty na to? – Gedeon zaufał Panu i odniósł zwycięstwo, jakiego nie zna historia. Ta przygniatająca dysproporcja sprawi, że nie będzie miał nawet pokusy, by przypisać je sobie.
  • Pan składa swój skarb w kruche, gliniane naczynie, aby z mocy Boga było to, co robimy, nie z nas. Bóg ogołocił Gedeona z jego ludzkiej mocy, uczynił go małym i słabym, zrobił coś, co po ludzku wydaje się absurdem. Podobnie może zdarzyć się i w twoim życiu. Jeżeli jest w tobie 32 tys. elementów ludzkiej mocy, to Pan Bóg zrobi z tego najpierw 10 tys., a potem 300. Będziesz wtedy rzeczywiście bardzo słaby, prawie jak poległy, i taki właśnie – słaby – będziesz mógł zwyciężać. Będą to zwycięstwa nie twoją mocą, ale mocą Boga.
2019.02.25
  • Bóg zbliżając się do człowieka osłabia go. Czyni więc odwrotnie, niż byśmy się spodziewali. Wydaje ci się, że kroczysz ku Niemu i powinieneś stawać się coraz bardziej mocny, coraz lepiej dawać sobie radę. Tymczasem to On przybliża się do ciebie, a przybliżając się czyni cię słabszym, czy to fizycznie, czy psychicznie, czy duchowo. Czyni to po to, by mógł zamieszkać w tobie ze swoją mocą, ponieważ to twoja słabość robi miejsce na Jego moc.
  • Wówczas, gdy jesteś słaby, nie możesz sobie ufać, nie możesz wierzyć sobie, i wtedy jest szansa, byś zwrócił się ku Niemu i na Nim zechciał się oprzeć. Tak często bronisz się przed tą największą łaską, łaską słabości, a przecież św. Paweł pisał: „Moc w słabości się doskonali. Najchętniej więc będę się chlubił z moich słabości, aby zamieszkała we mnie moc Chrystusa. Albowiem ilekroć niedomagam, tylekroć jestem mocny”.
  • Twoja moc i siła wcześniej czy później muszą się załamać. W rzeczywistości bowiem nie ma twojej siły, ponieważ ona jest darem – darem, który ty sobie przywłaszczasz, dlatego musi ci być zabrany.
2019.02.18
  • Możesz przeżywać różne trudności na modlitwie, ale pamiętaj – to właśnie one sprawiają, że twoja modlitwa jest modlitwą człowieka ubogiego. Powinieneś więc dziękować za to, że ich doświadczasz. Trudności te mogą być różnego rodzaju, mogą one np. wynikać ze zmęczenia. Św. Teresa od Dzieciątka Jezus pisze: „Winnam trapić się, że zasypiam podczas modlitwy i dziękczynienia – ale się nie smucę! Sądzę, że małe dzieci podobają się swoim rodzicom zarówno wtedy, kiedy śpią, jak i kiedy nie śpią […]. Pan widzi naszą słabość i wie, iżeśmy proch” (Pisma I, 221).
  • Jeśli modlitwa przychodzi ci bardzo łatwo, to też jest dar od Boga. Właściwy jednak rozwój modlitwy dokonuje się poprzez to przedzieranie się ku Bogu, które jest wyrazem głodu Boga, stanowiącego istotę modlitwy; poprzez pragnienie, żeby wejść z Nim w kontakt. Samo to pragnienie jest dla modlitwy czymś najbardziej istotnym; czy więc ważne są rezultaty. Tak więc przez modlitwę powinieneś przedzierać się ku Bogu i trzeba, byś to przedzieranie się ukochał.
  • Może też być tak, że nie będziesz miał co złożyć Bogu na modlitwie. Wtedy oddasz Mu to twoje „nic”, tę twoją zupełną bezradność. Oddawaj Panu siebie samego do dyspozycji. To będzie ta najlepsza modlitwa, najlepsza, ponieważ zgodna z pierwszym błogosławieństwem. Gdy Bóg widzi taką duszę ogołoconą z własnej mocy, wtedy zstępuje do niej ze swoją mocą.
2019.02.11
  • Istnieje ścisłe powiązanie między wiarą i modlitwą, a także między pokorą i modlitwą. Ktoś powiedział: modlitwy uczysz się najlepiej w chwilach, gdy nie możesz się modlić. Zupełnie odwrotnie niż nam się wydaje. Kiedy jest ci bardzo trudno się modlić, kiedy modlitwa ci nie wychodzi, wówczas otrzymujesz od Boga jakąś niezwykłą szansę uczenia się jej.
  • Tajemnicą modlitwy jest głód Boga, powstający w nas o wiele głębiej, od poziomu naszych uczuć i mowy. Człowiek, którego pamięć i wyobraźnię trapi tłum bezużytecznych, a nawet złych myśli czy obrazów, może czasem pod ich naciskiem modlić się dużo lepiej w swym udręczonym sercu niż ten, którego umysł pławi się w jasnych pojęciach i łatwych aktach miłości.
  • Doświadczenia te rodzą w naszym sercu modlitwę wiary człowieka ubogiego. Na modlitwie powinniśmy być ubodzy i bezradni. Jeśli nie będziemy umieli się modlić, wówczas sam Duch Święty zstąpi do naszej ubogiej duszy i będzie modlił się w nas, „w błaganiach, których nie można wyrazić słowami” (Rz 8, 26).
2019.02.04
  • Kochać drugiego człowieka to udzielać mu Chrystusa. Nie można udzielać tego, czego się nie ma. Im bardziej kochasz Boga, przyjmujesz Go, pozwalając Mu w sobie żyć i działać, tym bardziej jesteś zdolny miłować innych.
  • Jeżeli nie ma w tobie życia wewnętrznego, stajesz się dla swego otoczenia „złodziejem” w sensie duchowym. To duchowa „krzywda”. Przecież oni mają prawo do tych dóbr. Twoje otoczenie ma prawo do tego, byś wzrastając w dążeniu do świętości stawał się dla nich czystym kanałem łaski. To najcenniejszy dar dla twoich bliskich.
  • Matka, która jest „letnią” chrześcijanką i nie ukochała Chrystusa, nie ukochała też w pełni swojego dziecka. Przez to, że nie przyjmuje Komunii św., pozbawia szczególnych łask również swoje dziecko. Nieświadomie okrada je z łask, które spływałyby na nie, bowiem każde uczestnictwo w Eucharystii, każdy sakrament i każda modlitwa na mocy naszego ścisłego powiązania w Mistycznym Ciele Chrystusa, jest zawsze jednoczesnym dawaniem dobra innym.
2018.11.26
  • Naśladowanie Chrystusa jest nie tyle zewnętrznym wzorowaniem się na Jego czynach, ile przylgnięciem do Niego, tak by Jego wola stawała się naszą wolą, a Jego życie w nas mogło nieustannie wyrażać się w sposobie naszego życia.
  • Nasza wola powinna stawać się dzięki Chrystusowi wolna wobec uczuć, a przynajmniej powinna dążyć do takiej wolności.
    Kochać kogoś, do kogo czujemy niechęć, nie jest czymś łatwym. Dlatego musimy otworzyć się na Chrystusa i wobec przygniatającej fali uczuć negatywnych poczuć się bezradnym dzieckiem. Dopiero bowiem taka postawa ufnej wiary, że Jezus przyjdzie i sam będzie w nas kochał, umożliwi nam przejście do miłości agape.
  • Pojawiające się w naszym życiu trudności w relacjach z ludźmi są szansą otwarcia się nas na łaskę, na miłość Jezusa, który widząc, jak jesteśmy bezradni wobec naszych uczuć – a jednocześnie oczekujący wszystkiego od Niego – zstępuje do nas jako Boska miłość, agape.
2018.11.19
  • W koncepcji chrześcijańskiej Bóg jest agape – miłością, która zstępuje ku człowiekowi spontanicznie i bezinteresownie. Agape to miłość stwórcza, miłość, która kocha nie dlatego, że jesteś wart miłości, tylko żebyś był jej wart.
  • Czy to ważne, ile masz wad. Agape pragnie tworzyć w tobie dobro, coraz więcej dobra. Może otrzymując specjalne łaski od Boga dziwisz się, dlaczego zostałeś nimi obdarzony. A przecież miłość agape zstępuje na niegodnych, a wszyscy jesteśmy niegodni i wszyscy potrzebujemy tej miłości stwórczej, stwarzającej dobro.
  • Dramat Boga, który jest miłością, polega na tym, że On nie może rozlewać swojej miłości w pełni. Bóg ciągle poszukuje takich otwartych serc, na które mógłby rozlewać swoją nieskończoną miłość. Chce na ciebie zstępować, aby ciebie, grzesznego i niegodnego, uczynić arcydziełem swojej miłości.
2018.11.05
  • Wiara pozwoli ci zobaczyć, że twoje ręce i usta, które przyjmują Jezusa, są zawsze brudne – zawsze, również wtedy, gdy jesteś w stanie łaski uświęcającej, bo grzesznikiem jesteś zawsze, a ręce i usta grzesznika pozostają zawsze niegodne, i w tym sensie brudne. Przecież przyjmujesz Jezusa ustami, które potrafią zabijać słowem, przecież twoje słowa nieraz zamiast błogosławić ranią, są źródłem zła i nieszczęścia. I oto te grzeszne usta stykają się z najwyższą świętością Boga. Poznasz wtedy tajemnicę tego, co teologia określa słowem kenoza.
  • Eucharystia jest kenozą, czyli wyniszczaniem się Boga-Człowieka, ponieważ Jego największa świętość styka się z twoją grzesznością i twoją niegodnością. To jednak nie znaczy, że masz unikać Eucharystii, przecież będziesz tym bardziej godny, im będziesz częściej do Niej przystępował. Jezus z miłością czeka na ciebie, On chce przychodzić, aby ciebie przemieniać, by cię uświęcać, byś stawał się coraz bardziej godnym Jego przyjścia. Pomyśl, twoje usta są brudne, ale ty powinieneś oczekiwać, że Eucharystia będzie ten brud, ten trąd grzechu, trąd egoizmu usuwała z twoich ust, z twojego serca i twojej duszy. Jezus tak bardzo tego pragnie, że chce, by dokonywało się to nawet za cenę Jego tak wielkiego wyniszczenia, za cenę Jego kenozy.
  • Święty Ludwik Maria Grignon de Montfort radzi, aby zapraszać do naszego uczestnictwa w Eucharystii Maryję. Obecność Niepokalanej przy nas, zwłaszcza w czasie Eucharystii, jest dla nas jakąś wielką tajemnicą, jest jakimś rozwiązaniem problemu kenozy Chrystusa. Kiedy prosisz, aby Ona stanęła między tobą a Chrystusem, stajesz się bliższy Chrystusowi, bo ty prosisz Ją, aby Ona, stając między tobą a Chrystusem, zaoszczędziła Mu Jego kenozy. Tylko Jej dłonie nie są brudne i nigdy nie były brudne; były i są zawsze niepokalane – jedyne ludzkie ręce i jedyne ludzkie usta, które są czyste i niepokalane.
2018.09.17
  • Niezwykłą miłość Boga do grzeszników i Boską pedagogię wobec nas ukazuje przypowieść o synu marnotrawnym. W Chrystusowej przypowieści jest ojciec, który kocha, i jest dwóch synów, którzy nie kochają. Ojciec mógłby posłać synowi marnotrawnemu sakiewkę pieniędzy, co umożliwiłoby normalne życie, ale też i powrót do życia rozwiązłego. Ojciec, kochając syna, nie powinien osłaniać go przed złymi skutkami jego własnych czynów pomimo bólu ojcowskiego serca. Powinien czekać, nawet jeśli jest to związane z ryzykiem, czekać, aż zło dopełni swej miary i zaczną działać jego skutki.
  • To nie miłość do ojca zadecydowała o powrocie syna marnotrawnego, a jedynie zwykła, wyrachowana miłość własna, zimna kalkulacja, że będzie mu lepiej – nie ojcu, a jemu będzie lepiej. Dopiero wtedy, kiedy zobaczy ojca wybiegającego mu naprzeciw, kiedy zobaczy w oczach ojca łzy radości, kiedy znajdzie się w jego ramionach, a następnie zostanie ubrany w najpiękniejszą szatę, otrzyma pierścień i zobaczy, że ojciec przygotowuje dla niego ucztę, będzie szansa, że syn odkryje miłość ojca.
  • Czasami tylko upadek i związane z nim cierpienie zdolne są wstrząsnąć człowiekiem i skłonić do nawrócenia. Nawrócenie zakłada skruchę serca i tęsknotę zza przebaczeniem. Bóg, chcąc wzbudzić w nas skruchę i tęsknotę za Jego miłością przebaczającą pierwszy wybiega nam naprzeciw. W swym pragnieniu przebaczenia uniża się tak głęboko, że staje się niekiedy jakby wołającym o pomoc żebrakiem.

—————————————————————————————————-
oprac. na podst. Materiałów na grupy dzielenia, temat 3: Skutki zła

2018.09.10
  • Walka o wiarę obejmuje zwalczanie pośpiechu, niepokoju i stresu, a zwłaszcza smutku. Smutek jest szczególnym przejawem miłości własnej, podcinającym korzenie zawierzenia. Chodzi o smutek pojawiający się w sytuacjach kiedy coś tracimy, a jeszcze bardziej o smutek w obliczu trudności duchowych, kiedy upadamy. Smutek działa paraliżująco na naszą wiarę i sprawiamy nim Bogu jeszcze większą przykrość niż grzechem.
  • Nie trzeba „zniechęcać się swymi błędami – pisze św. Teresa od Dzieciątka Jezus– gdyż dzieci upadają często, ale są zbyt małe, aby sobie zrobić wiele złego”.
    „Co to szkodzi, Jezu drogi, jeżeli upadam co chwila – pisze święta – widzę wtedy moją słabość, a to dla mnie wielki zysk. Ty, Jezu, widzisz wówczas, jak słaba jestem i nic nie potrafię uczynić, a wtedy tym skłonniejszy jesteś, by nieść mnie w swoich ramionach”. „Jakże jestem szczęśliwa widząc, że jestem tak niedoskonała i potrzebuję tyle Bożego miłosierdzia w chwili śmierci”
  • Staje tu przed nami niezwykle ważny problem. Mamy z jednej strony nie chcieć zła, które w nas jest, a z drugiej strony zaakceptować siebie. Nie możesz jednak kochać swojej niedoskonałości jako takiej, możesz chcieć tylko jej skutków. Służy ci ona po to, abyś mógł stać się jeszcze bardziej pokorny, ufny i bardziej wierny. Fakt, że popełniasz grzechy, nie powinien cię dziwić. Raczej w duchu pokory powinieneś dziwić się, że nie upadasz. Jeżeli dziwisz się lub zniechęcasz z powodu upadków, znaczy to, że ufałeś własnym siłom, zamiast pozwolić się nieść w ramionach Jezusa.

—————————————————————————————————-
oprac. na podst. materiałów na grupy dzielenia, temat 2: Jak patrzeć na własne zło.

2018.09.03
  • Aby wiara stała się mocna, musi być wypróbowana, musi przejść przez tygiel doświadczeń, przez wiele prób i burz. Wiara powierzchowna, oparta jedynie na wychowaniu i pewnych przyzwyczajeniach, w obliczu trudności załamuje się. Bóg chce, by człowiek wierzący został w wyniku prób wiary ogołocony z tego, co stanowi jedynie podpórki wiary, co nie było autentycznym przylgnięciem do Chrystusa.
  • Wiara autentyczna, to wiara pozbawiona wszelkich podpórek naturalnych, takich jak zrozumienie, odczucie, doświadczenie. To oparcie się jedynie na Bogu i Jego słowie. Bóg nie godzi się na to, byś zawierzał sile swych praktyk, swojemu uczuciu czy doświadczeniu.
  • Bóg dopuszcza próby wiary, których zróżnicowanie zależy od tego na czym swą wiarę opierasz. Jeśli opierasz ją na rozumieniu, muszą zniknąć wszelkie światła rozumu i to w co wierzyłeś, zacznie wydawać ci się bez sensu. Jeśli opierałeś ją na ludziach i ich postępowaniu, to musi się to zachwiać czy zawalić. Jeśli opierałeś ją na radości płynącej z praktyk religijnych, to nie możesz się dziwić, że przyjdzie czas na oschłość. Musisz przejść przez te bolesne doświadczenia, abyś mógł dojść do wiary czystej, prawdziwej, a z czasem do prawdziwej kontemplacji.

—————————————————————————————————-
oprac. na podst. T. Dajczer, Rozważania o wierze, rozdz. III, Próby wiary.

2018.06.16 Krypno
  • Może się nam zdawać, że postąpiliśmy już znacznie w doskonałości, jednak, jeżeli się zastanowimy, to przy pomocy łaski Bożej zobaczymy, ile jeszcze usterek i niedoskonałości posiadamy. Gdy patrzymy na powietrze, wydaje się nam ono czyste, jednak ile jeszcze drobniutkiego pyłu ujrzymy, gdy przez szparę wpadnie promień słońca.
  • To, że widzimy i uznajemy swoje słabości, jest łaską Bożą. Gorzej byłoby, gdybyśmy się czuli sprawiedliwymi. Szatan podpowiada: widzisz, tyle lat i owoców nie ma; nie jesteś godzien iść z tymi, co zdążają do świętości. A to właśnie uznanie swoich wad jest pierwszym stopniem do poprawy.
  • Święci nie dziwili się swoim upadkom. Święci dziwili się, że bardziej nie upadli. Uważali siebie za grzeszników i stąd przykrości od drugich znosili jako sobie należne.
  • W sprawie życia duchowego bez pomocy Bożej nic sami zrobić nie możemy. Wysiłki pracy nad sobą są owocem łaski. Nie ma więc przyczyny do zniechęcenia z powodu upadków. Jeżeli zdarza się nam dużo większych upadków to dowód, że mamy jeszcze dużo miłości własnej.
  • Upadki wykorzystajmy w tym celu, w jakim Pan Bóg je dopuszcza: żebyśmy się upokorzyli i poznali swoją nędzę. Gdybyśmy byli pokorni, Pan Bóg nie dopuściłby żadnego upadku.
  • Najważniejszą rzeczą w upadkach jest nie zniechęcać się, bowiem one wyjdą na naszą korzyść. Sprawiedliwy 77 razy na dzień upadnie, ale należy się zawsze podnosić, a raczej to sama Niepokalana podniesie nas z upadków.

—————————————————————————————————-
oprac. na podst. św. Maksymilian M. Kolbe „Aby Ona żyła i działała w nas i przez nas”,
rozdz. „Poznawanie prawdy o sobie jest łaską”, str. 75-77

2018.04.23
  • Wyobraźmy sobie samochód pędzący pod górę.
    Naraz staje.
    Nie ruszy, choćby zrzucić cały balast.
    Do otworu, którym płynie benzyna dostał się kamyk.
    Podobnie dzieje się w życiu.
    Do duszy dostają się kamyki,
    a ona się dziwi, że jest słaba,
    a nawet zazdrości tym,
    u których widzi siłę duchową.
  • Co jest tym kamykiem?
    Nasze niewierności – świadome i dobrowolne,
    przywiązania i wady.
    Wejrzyjmy w nasze życie,
    rozpoznajmy je
    na rozmyślaniu i rachunku sumienia.
  • Czasami myślimy, że byłoby inaczej,
    gdyby droga była łatwiejsza,
    albo było mniej obowiązków.
    Tymczasem zmiana obowiązków jest ułatwieniem,
    a nie wzmocnieniem.
  • Nigdy nie mówmy „nie mogę”.
    Po to jest Niepokalana, żeby każdy mógł.

—————————————————————————————————-
Oprac. na podst. Św. Maksymilian Maria Kolbe „Aby Ona żyła i działała w nas i przez nas”, str. 63-64.

2018.04.16
  • Jeśli zawierzyliśmy się Maryi,
    powinniśmy naśladować Niepokalaną w życiu.
    Musimy być ukryci, nieznani, schowani pod Jej płaszczem.
    Tylko Ją możemy wysuwać na pierwsze miejsce,
    a samemu nawet spod płaszcza nie wyglądać.
  • Dziecko z początku jest silnie złączone z matką,
    później te więzi się rozluźniają i opuszcza dom rodzinny.
    W życiu nadprzyrodzonym jest odwrotnie.
    Im bardziej dusza się rozwija,
    tym bardziej staje się zależna od Niepokalanej.
  • Przyczyną wszelkiego zła na drodze do świętości jest ufność we własne siły.
    Żeby sobie zapewnić jak najobfitsze łaski, trzeba się starać o głęboką pokorę.
    Cały świat jest dziełem Bożym, każdy dobry uczynek od niego pochodzi.
    Maryja jest pośredniczką wszelkich łask od Boga .
    Dziękujmy Jej, że tyle daje nam, mimo naszej wielkiej słabości.
2018.04.09
  • Jeśli dusza jest rozproszona wówczas nie może korzystać z łask Bożych. Nie można do napełnionej szklanki wody dolać coś jeszcze. Pan Bóg nie udziela łaski duszy, w której jest harmider i chaos. Dusza gotowa na przyjęcie łaski jest wewnątrz skupiona. Widzieliście na obrazku, jak Pan Jezus stoi przed drzwiami i puka. Szczęśliwa dusza, która usłyszy to pukanie.
  • Co to jest rozproszenie? Rozproszeniem można określić niezdążanie do celu. A naszym celem jest uświęcenie duszy. Skierowanie myśli i czynów na to, co do tego celu nie prowadzi będzie rozproszeniem. Chodzi o to, byśmy z ręki Bożej i Niepokalanej nie wypadli, byśmy czuwali nad tym, aby być narzędziem w Jej ręku. Nasz stosunek do Niepokalanej – to jest skupienie. Może być wesołość, swoboda – byśmy łączności z Nią nie utracili.
  • Trzeba pogłębiać skupienie. Jeśli nam samym trudno – prośmy Niepokalaną. Prośmy Ją, żebyśmy odczuwali potrzebę skupienia. Dobrze jest zrobić taki układ z Niepokalaną, że jeśli przyjdzie jakieś roztargnienie, wtedy powrót do tego, co czynimy, będzie oznaczać ponowienie aktu oddania się Jej.

—————————————————————————————————-
oprac. na podst. Św. Maksymilian Maria Kolbe „Aby Ona żyłą i działała w nas i przez nas”, s. 52-55.

2018.03.11
  • Ktoś chciałby dużo studiować,
    dużo zrobić dla chwały Bożej.
    Inny chciałby jak najlepiej wszystko robić i tak,
    aby było najdokładniej.
    To nie jest naszym celem samym w sobie.
    To wszystko jest głupstwem,
    o ile nie dopomaga nam do uświęcenia.
    W chwili konania nie będzie nam potrzebna nauka,
    ani głośne czyny, ale uświęcenie duszy.
  • Ranne rozmyślanie jest planem walki na cały dzień,
    rachunki sumienia są przeglądem walki.
    Nieprzyjaciel duszy stara się skracać te ćwiczenia duchowe.
    Bez nich jednak nie można żyć.
    Kiedy nieraz jest nam ciężko,
    warto sobie przypomnieć, że życie jest krótkie.
    Wróg duszy stara się zająć ją jak najwięcej rzeczami zewnętrznymi,
    żeby się nimi zachłysnęła i tak doszła aż do śmierci.
  • Dusza, która ma przed oczami swój cel,
    dba o skupienie wewnętrzne,
    aby nie stracić natchnień z góry,
    aby być narzędziem w ręku Niepokalanej,
    zjednoczyć swoją wolę z Jej wolą.
    Dusza nie może oddawać się rzeczom zewnętrznym,
    lecz tylko pożyczać dla nich.
    Cała wartość naszego życia polega na życiu wewnętrznym.
    Szarpanie się na zewnątrz przy pustce w sercu jest niewłaściwe.

—————————————————————————————————-
Oprac. na podst. Św. Maksymilian Maria Kolbe „Aby Ona żyła i działała w nas i przez nas”, str. 50-52.

2018.03.05
  • Im trudniej się do czegoś zabrać,
    tym większy pożytek dla Niepokalanej.
    Jeżeli odczuwamy naturalny wstręt,
    to może być oznaką,
    że jest to zgodne z wolą Maryi i będzie owocne.
    Diabeł też czuwa, dlatego budzi odrazę i stara się
    byśmy nie zabrali się gorliwie i zapałem do dzieła.
    Będzie używał rzeczy świętych i przeklętych, żeby swój cel osiągnąć.
  • Miałeś zapał jak sprawa była w projekcie.
    Gdy projekt potwierdzono,
    więc wola Niepokalanej jasna, wnet ręce opadają.
    Ponieważ jest już jasna wola Boża,
    dlatego Pan Bóg zamyka swoje światło i budzić się będą wstręty.
  • W świetle nadprzyrodzonym chodzi o spełnianie woli Niepokalanej,
    a niekoniecznie musi być Jej wolą,
    by się udało to, cośmy zaczęli.
    Naszym obowiązkiem jest zrobić wszystko,
    co możemy do osiągnięcia celu,
    a jeśli go nie osiągniemy,
    nie traćmy pokoju.

—————————————————————————————–
Oprac. na podst.: Św. Maksymilian Maria Kolbe „Aby Ona żyła i działała w nas i przez nas”.

2018.02.19
  • Musimy się w każdej chwili uświęcać,
    bo nie wiemy, czy następna będzie nasza.
    Musimy się uświęcać teraz,
    bo nie jesteśmy pewni, czy wieczór będzie dla nas.
    Każdy może pozwolić się Niepokalanej prowadzić
    i wykorzystać te chwile jak najodpowiedniej.
  • Jak dusza zaczyna się starać o chwilę obecną,
    zaczyna odkrywać nowe światy, skarby myśli, niedoskonałości.
    A co najważniejsze –zaczyna się oczyszczać,
    bo stara się nie oderwać od ręki Niepokalanej.
    Zobaczycie w praktyce, ile to daje duszy, jeśli się o tym pamięta.
  • Polecajmy się Niepokalanej,
    żebyśmy podporządkowali się Jej woli całkowicie,
    żebyśmy obowiązki osobiste i inne jak najlepiej spełniali,
    żebyśmy byli najlepszymi rycerzami w podbiciu samych siebie dla Niej.

oprac. na podst. rozdz. 7. Wola Niepokalanej w obowiązkach, [w:]Św. Maksymilian Maria Kolbe „Aby Ona żyła i działała w nas i przez nas”, s. 45-46.

2018.02.12
  • Doskonałość mieści się w teraźniejszości.
    Doskonałość jest to uświęcenie każdego nas i każdej duszy z osobna.
    To uświęcenie dzieje się w każdej chwili.
    Chwila, którą mamy przed sobą już do nas nie wróci.
    Jeśli była dobrze przeżyta, taką zostanie zapisana na wieki.
  • Chwila obecna jest w naszych rękach.
    Nieraz zapominamy o chwili obecnej,
    a gryziemy się tym, co się stało:
    ach, ten mi sprawił przykrość,
    co tamten myśli o mnie.
    Podobnie, gdy się myśli niezdrowo o przyszłości (a czy mi się powiedzie)
    jest to szkodliwe.
    Takie myśli mogą być pokusą,
    owszem roztropne myślenie jest pożyteczne,
    ale tylko chwila obecna jest nasza.
  • Myśl błąka się gdzie indziej, a chwili obecnej nie wykorzystuje należycie.
    Wykorzystujmy chwile tak po prostu,
    jak Niepokalana wykorzystałaby na naszym miejscu.
    I nie jest ważne co będziemy czynili,
    tylko jak będziemy wykonywać czynności:
    czy z miłości Bożej, czy z miłości własnej.

oprac. na podst. rozdz. 7. Wola Niepokalanej w obowiązkach, [w:]Św. Maksymilian Maria Kolbe „Aby Ona żyłą i działała w nas i przez nas”, s. 44-45.

2018.02.05
  • Każdy, kto stara się powierzony obowiązek dobrze wypełniać,
    przyspiesza sprawę Niepokalanej.
    Jednak nie możemy bardziej przejąć się obowiązkiem, niż wolą Bożą.
    Bo obowiązek jest środkiem, a nie celem.
    Spełnianie obowiązku nie może nas pochłonąć,
    pożyczajmy się pracy,
    nie oddając się jej z niepotrzebnym pędem.
    W pokoju więcej się wykona.
  • Naszym zadaniem jest być gotowym na natchnienia Boże,
    warunkiem – skupienie.
    Dlatego w ciągu dnia unikajmy rozproszenia.
    Jest ono wtedy, gdy zajmujemy się sprawami
    nie należącymi do naszego obowiązku.
    Lub gdy zbytnio przejmiemy się naszym obowiązkiem.
  • Mamy więc unikać tego, co nie należy do obowiązku danej chwili.
    Przeszkadza to pracy i natchnieniom.
    Mamy spełniać to, co jest wolą Bożą.
    Wtedy znajdziemy czas na akty strzeliste,
    tak ważne w życiu duchowym,
    na rozmowę z Matką Bożą.
    Wtedy dusza pozostaje w pokoju wewnętrznym.
    Na zewnątrz praca, stałość, niezmienność,
    w głębi pokój.

oprac. na podst. rozdz. 7. Wola Niepokalanej w obowiązkach, [w:]Św. Maksymilian Maria Kolbe „Aby Ona żyłą i działała w nas i przez nas”, s. 44.

Możliwość komentowania jest wyłączona.